Filmowanie z powietrza – branża, przemysł, przejściowa moda?

Filmowanie z powietrza – branża, przemysł, przejściowa moda?

2017-01-18 / Tagi:

Bezzałogowe Statki Powietrzne są współcześnie wykorzystywane jako platformy transportujące kamerę filmową. Dlaczego ujęcia z powietrza są dzisiaj tak popularne? W tym artykule zastanowimy się nad przyszłością tego novum.

Czym są drony?

W ostatnich latach mogliśmy obserwować narodziny nowej branży, ba, nawet gałęzi przemysłu, czyli – dronów. Drony można już kupić w każdym supermarkecie. Są już wręcz „obowiązkowym” prezentem na komunię czy Gwiazdkę. Film z drona musi się pojawić w każdej „profesjonalnej” produkcji ślubnej.

Przede wszystkim powinniśmy zacząć od trochę błędnego nazewnictwa – drony to wojskowe bezzałogowe statki powietrzne, które przybierają rożne kształty, najczęściej samolotów. My zaś przywykliśmy nazywać dronami platformy wielowirnikowe, które ze względu na swoją wszechstronność oraz pionowy start często są wykorzystywane do filmowania z powietrza.

Pierwszą koncepcję drona opracował pewien Polak około 1920r. Jego pomysł na wyposażonego w elektroniczne oczy radio-aeroplanu, obsługiwanego z dużej odległości z wykorzystaniem monitorów, nie różni się zbytnio od dzisiejszego praktycznego wykorzystania. Ale nas zastosowanie wojskowe niespecjalnie interesuje. Zastanówmy się zatem, dlaczego multirotory stały się takie popularne wśród zwykłych cywili i jak to było możliwe.

Wszystko oczywiście stało się możliwe dzięki miniaturyzacji urządzeń elektronicznych, które są coraz lżejsze i sprawniejsze. Drony jako urządzenia powszechnego użytku zawdzięczamy elektronicznym żyroskopom, w których ciężkie wirujące koła zastępuje mała iskierka, uderzająca dzięki zasadzie zachowania pędu w różne punkty płytki odbiorczej. To dzięki tym małym żyroskopom jesteśmy w stanie ustabilizować lot wielowirnikowca. Niestety nie gwarantuje nam to stabilizacji kamery. Dlatego pod każdym profesjonalnym dronem do filmowania musi znajdować się serce całego układu, czyli gimbal stabilizujący kamerę.

W tym miejscu zaczyna się cała historia. To tu tkwi ten jeden mały trick, który sprawia, że nawet loty przy bardzo silnym wietrze pozwalają kamerze na płynne ruchy. Gimbal do multirotora w swoim działaniu przypomina klasycznego SteadyCama. Tutaj jedynie ze względu na ciężar przeciwwagi stalowe elementy zostały zamienione silnikami i żyroskopami elektronicznymi.

To właśnie ta stabilność obrazu daje tak znakomite rezultaty. Za relatywnie niewielkie pieniądze jesteśmy w stanie uzyskać efekty, które dotychczas były osiągalne przy użyciu tylko profesjonalnego filmowego sprzętu.

 

Ekipa filmowa = dron + operator?

W ten sposób realizuje się niestety zdecydowaną większość zleceń z okazji ślubów czy komunii. Bardziej profesjonalny sprzęt wymaga 2 operatorów. Pierwszy pilotuje samą platformą, drugi kamerą. Dwaj operatorzy są niezbędni, jeśli wcześniej zabrakło czasu na przygotowanie trajektorii lotu. To dzięki wspomnianej już powyżej stabilności i kinowemu efektowi ujęcia reklamowe z drona stały się tak popularne. Ujęcia z drona trudno jest spreparować. Pokazują prawdziwe otoczenie interesującego nas obiektu. Są nieocenione w prezentacji hoteli, uzdrowisk, zajazdów czy pojedynczych domów wczasowych. Polska jest tak pięknym krajem, że nie musimy się wstydzić otoczenia, wręcz przeciwnie - jest to nasz atut.

Zdjęcia z drona dodają pewnego smaczku każdej produkcji filmowej. Dają możliwość spojrzenia na nasze otoczenie z podniebnej perspektywy przy jednoczesnym zminimalizowaniu kosztów niemal do „zera” w porównaniu do pełnowymiarowych samolotów czy helikopterów. Dzięki podglądowi na żywo dają dużo większe możliwości kontrolowania rejestrowanego obrazu reżyserowi czy operatorowi.

Każda moda szybko jednak przemija. Już od pewnego czasu możemy zauważyć tendencję do porzucania konwencji charakterystycznych dla klasycznego, idealnego kina na rzecz produkcji robionych w całości „z ręki”, czego pierwszym znanym przykładem był chyba „Blair Witch Project”. To samo stanie się ze zbyt idealnymi ujęciami z drona w filmach ślubnych. Nasze wnuczki będą się z nich zapewne śmiać. Tej gałęzi rynku przewiduję rychły koniec. Usługi dronem będą się jednak nadal cieszyć dużym powodzeniem na rynku, bo widoków z lotu ptaka nie da się niczym zastąpić.

Udostępnij ten artykuł: Facebook     Twitter     Google+

Zobacz też

Komentarze